Tłumaczenia w kontekście hasła "oni się tam pojawili" z polskiego na angielski od Reverso Context: Zeke'a zabito 2 godziny wcześniej, zanim oni się tam pojawili.
Widocznie ilość miejsc na parkingu była znacznie ograniczona i auto zmieściło się tylko bokiem. Właściciel jest chyba fanem serii filmów „Szybcy i wściekli”, bo kto inny potrafiłby postawić auto w taki sposób?
Ostatnia kryjówka to coś nieprawdopodobnego! Film z moim udziałem: https://www.youtube.com/watch?v=IRqTGUyzuCEDiscord: https://discord.gg/PHEKcFtsnap: gradex
Ktoś tu chyba zdenerwował się, że wiecznie nie ma gdzie zaparkować pod blokiem i postanowił zostawić auto… na balkonie. Tylko jak udało mu się umieścić samochód na 1 piętrze, zostanie nierozwiązaną zagadką.
The 5th season of Jak oni śpiewają, the Polish edition of Soapstar Superstar, started on March 7, 2009, and ended on May 23, 2009. It was broadcast by Polsat. Joanna Liszowska and Krzysztof Ibisz continued as the hosts, and the judges were: Edyta Górniak, Elżbieta Zapendowska and Rudi Schuberth.
{"type":"film","id":485802,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Musimy+porozmawia%C4%87+o+Kevinie-2011-485802/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Musimy porozmawiać o Kevinie 2012-09-02 22:25:53 wie ktos? Jakie sa Wasze interpetacje dlaczego to zrobil? Szczegolnie interesuje mnie dlaczego zabil swojego ojca i siostre, a matke, ktorej rzekomo najbardziej nie lubil, oszczedzil? carefreee W więzieniu wyciągał sobie z ust obgryzione (odgryzione?) paznokcie. Dlaczego - nie mam pojęcia. Natomiast w kwestii pozostawienia matki przy życiu zapewne chciał ją jeszcze bardziej zadręczyć, bo cóż gorszego jest dla matki niż śmierć córki i męża, oraz świadomość że jest za to (i za wiele więcej) odpowiedzialny jej syn... Możliwe że uznał (prawdopodobnie słusznie) że to gorsze niż śmierć. carefreee a jak to mozliwe ze na tej sali gimnastyczniej znalezli sie ci wszyscy ludzie? I dlaczego jak on sie klanial to nikogo tam nie bulo? carefreee Mnie się wydaje że kłaniał się przed planowana zbrodnia, myślę że jako osoba bez emocji oczekiwała od siebie poznania jakichkolwiek uczuć wiec zabicie ludzi z łuku w którym sie spełniał na co dzień było czymś w rodzaj olimpiady a zarazem zobaczenia co się stanie z nim po morderstwach. Co do sprawy z matka to wydaje mi sie że Kevin bardziej podziwiał ją za determinacje i upór w realizowaniu wychowywania go niż samego znienawidzenia i dania nauczki z która będzie sie borykała do końca swych dni, natomiast sprawa obgryzionych paznokci miała wywołać u widza, prawdziwego Psychopaty bo nie sadze by Kev był po prostu łobuzem który nie dawał sie wychować jak normalny człowiek. Film godny polecenia, miejscami za długi lecz pozostawiający po sobie różne uczucia. karol_starnawski Mnie wydaje się, że reżyser przesadził z budowaniem napięcia i całą "psycho" pomiędzy kevinem a matką. Zaczynając od tego, że już od niemowlaka ( wiem, że w pewnym stopniu matka wykazywała objawy depresji) sprawiał jej problemy, czy też wczesne dzieciństwo, jego świadomość mimo jak było to pokazane wysokiej inteligencji przerastałaby jego wiek. OT3P ocenił(a) ten film na: 9 carefreee W książce jest wyjaśnione jak te wszystkie osoby znalazły się w sali gimnastycznej. Ogólnie zachęcam do przeczytania książki jeżeli film się podobał, tam wszystko jest dokładniej opisane i wyjaśnione. :) OT3P teraz nie dam rady przeczytac ksiazki, bo czasu nie mam;) a mozesz mi tylko powiedziec jak oni sie tam znalezli? OT3P ocenił(a) ten film na: 9 carefreee Kevin podrobił zaproszenia niby od dyrektora szkoły, które wysłał tym uczniom. Między innymi było tam napisane: "(...) prosimy wszystkich laureatów NZO, by w czwartek, 8 kwietnia, o godzinie stawili się w sali gimnastycznej. (...) Zwracam się również z prośbą, byście na razie zachowali wasze wyróżnienie tylko dla siebie (...) bardzo ważne jest byście nie wzbudzali niepotrzebnej zazdrości, zanim lista laureatów zostanie podana do publicznej wiadomości." Tak więc były to zaproszenia dla uzdolnionych uczniów, których szkoła niby chciała wyróżnić i wynagrodzić. Aby zaproszenia jeszcze bardziej zyskały na wiarygodności Kevin ukradł szkolny papier firmowy który do nich użył. OT3P achaaaa:D dzieki za odpowiedz;) OT3P moja kuzynka mowi ze to tez moglo chodzic o to ze ze jak on mowil ten tekst "Wstajesz rano i oglądasz telewizję, jedziesz samochodem i słuchasz radia. Chodzisz do swojej nudnej pracy albo nudnej szkoły, ale o tym nie mówią w głównym wydaniu wiadomości. Doszło do tego, że nawet ludzie z telewizji często oglądają telewizję. Na co oni wszyscy tak patrzą? Właśnie na takich jak ja..." to oznaczao ze on chcial byc kims wiecej i datego pomordowal tych ludzi a klanial sie wtedy(na sai gimnastycznej) dlatego ze chcial podziekowac a przedstawienie ktore odegral , tak jak w teewizji. Ze uwazal ze jego zycie to film w telewizji i w nie sie musi cos dziac bo innaczej byłoby to nudne . carefreee Wydaje mi się, że matka była dla niego dużym autorytetem, że przez agresję okazywał jej miłość, chciał ją tylko dla siebie, cały czas starając się zwracać na siebie jej uwagę,być w centrum jej uwagi, chciał być traktowany na równi, jako dorosły, nie jak dziecko, nawet starał się przewyższać swoją inteligencją, myślę ,że pragnął jej zrozumienia, innej miłości.. prokopa tylko ze dziecko kiedy sie urodzi chyba nie mysli takimi kategoriami, a on jako niemowle ciagle plkal, a pozniej tez byl wredny do niej. MRTMM ocenił(a) ten film na: 9 carefreee Niemowlęta doskonale potrafią wyczuwać emocje i absorbować je, a ona przecież nie chciała tego dziecka. Nie potrafiła lub też nie mogła go nawet przytulić, pokołysać. Stąd u dziecka pojawił się lęk, niepokój, poczucie braku czułości, które wywołało płacz. Ten obraz miał na celu pokazanie, że od początku matka nie umiała sobie poradzić z tym dzieckiem, miała problemy z najprostszymi czynnościami, nikt jej nie chciał pomóc, pokazać jak to zrobić. Nawet jej mąż uważał, że to takie proste i nie dostrzegł w niej objawów depresji poporodowej (a zresztą i przedporodowej). A ona sama nie umiała sobie poradzić.. użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 9 carefreee Kevin całe życie robił "na złość" matce, bo chciał ją ukarać za brak miłości, a także zmusić do jakichkolwiek prawdziwych uczuć wobec niego, choćby i nienawiści. Był skrzywiony i nie potrafił dostrzec, że matka się stara. Dlatego na końcu, kiedy nawet po tym, co zrobił matka nadal odwiedzała go w więzieniu, uzmysłowił sobie, że być może nie miał racji i że go kochała. Dlatego kiedy zapytała go "dlaczego?" odpowiedział "teraz już nie wiem". faktycznie!!! masz calkowita racje! Czytales tez ksiazke?:) użytkownik usunięty carefreee Czy mam rację to nie wiem, bo ilu widzów, tyle interpretacji. Ta w każdym razie jest dla mnie najsensowniejsza i najbardziej pasuje. Książki niestety nie czytałem:) carefreee Moim zdaniem oszczędził matkę bo tak naprawdę tylko na niej mu zależało, a z drugiej strony wyeliminował wszystkich, których mogłaby kochać, został jej tylko on. Nienawidził jej i pragnął jej miłości.
Tłumaczenia w kontekście hasła "tak samo jak oni" z polskiego na angielski od Reverso Context: Musisz opuścić żyjących, tak samo jak oni ciebie.
Joined Jan 27, 2004 ·3,664 Posts Myślałem o mieszkaniu w okolicach Bolesłewca, bo na Wrocław już ich nie stać Poza tym pracując u nas nielegalnie, tak jak połowa Polaków w Niemczech, nie pozbawiają się zasiłku Joined May 4, 2004 ·1,998 Posts Myślałem o mieszkaniu w okolicach Bolesłewca, bo na Wrocław już ich nie stać Poza tym pracując u nas nielegalnie, tak jak połowa Polaków w Niemczech, nie pozbawiają się zasiłku A gdzie mieliby pracowac nielegalnie, bo w to ze JVC bedzie ich zatrudniac na czarno to ja nie uwierze. Joined Jan 27, 2004 ·3,664 Posts A gdzie mieliby pracowac nielegalnie, bo w to ze JVC bedzie ich zatrudniac na czarno to ja nie uwierze. W otoczeniu biznesowym, u poddostawców, etc. Przecież każde miejsce pracy w takiej fabryce generuje 2, 3 razy tyle dla logistyki, gastronomii, agentów ubezpieczeniowych, dziwek, szewca i pielęgniarki. Niech się przenoszą ze swoimi interesami do nas, skoro u nas jest ożywienie, a tam ciągle lipka. To na pewno już ma miejsce, ciekawi mnie tylko skala, trend, natężenie, etc... Joined May 4, 2004 ·1,998 Posts W otoczeniu biznesowym, u poddostawców, etc. Przecież każde miejsce pracy w takiej fabryce generuje 2, 3 razy tyle dla logistyki, gastronomii, agentów ubezpieczeniowych, dziwek, szewca i pielęgniarki. Niech się przenoszą ze swoimi interesami do nas, skoro u nas jest ożywienie, a tam ciągle lipka. To na pewno już ma miejsce, ciekawi mnie tylko skala, trend, natężenie, etc... Nie sadze zeby to mialo jakies wielkie rozmiary, wez wyobraz sobie np. wzmiankowanego agenta ubezpieczeniowego sprzedajacego polise Polakowi. To mialoby sens gdyby byla tu spora grupa Niemcow ktorym moznaby ta polise sprzedawac po niemiecku. Jezeli cos to bedzie to raczej albo grupa specjalistow ktorzy beda po zachodniemu oplacani (bo inaczej to zaden lub prawie zaden tu nie przyjedzie) albo, i ku tej wersji ja bardziej sie sklaniam, pracownicy swiadczacy prace "rekoma" czyli personel produkcyjny, murarze i im podobni, ktorzy nie tyle beda mieszkac w Polsce, tyle raczej zamieszkuja rejon przygraniczny i jezdza do pracy do Polski. Z kolei we Wroclawiu mysle bardzo by sie przydalo przyciagnac jakas grupe Niemcow ktorzy mogliby swiadczyc uslugi 'na odleglosc' dla ich ziomkow ktorzy siedza sobie dalej w Niemczech, tylko kwestia czy zgodza sie pracowac za stawki bardzo podobne do naszych, albo czy swiadczenie tych uslug po cenach pozwalajacych im placic tak zeby chcieli pracowac u nas, bedzie przynosilo jakies zyski... Joined Jan 27, 2004 ·3,664 Posts Z kolei we Wroclawiu mysle bardzo by sie przydalo przyciagnac jakas grupe Niemcow ktorzy mogliby swiadczyc uslugi 'na odleglosc' dla ich ziomkow ktorzy siedza sobie dalej w Niemczech, tylko kwestia czy zgodza sie pracowac za stawki bardzo podobne do naszych, albo czy swiadczenie tych uslug po cenach pozwalajacych im placic tak zeby chcieli pracowac u nas, bedzie przynosilo jakies zyski... Przecież wtedy zarabiali by stawki niemieckie na współobywatelach przy dużo niższych kosztach operacyjnych i przede wszystkim życia Ktoś musi ich sprowadzić. Rafis? Joined Dec 17, 2002 ·18,044 Posts Przecież wtedy zarabiali by stawki niemieckie na współobywatelach przy dużo niższych kosztach operacyjnych i przede wszystkim życia Ktoś musi ich sprowadzić. Rafis? ja będe sprowadzał Irlandczyków Ty możesz Niemców Joined May 4, 2004 ·1,998 Posts Przecież wtedy zarabiali by stawki niemieckie na współobywatelach przy dużo niższych kosztach operacyjnych i przede wszystkim życia @ Wrofanatyk: Widze ze nie zalapales... OBUDZ SIE! Czy Ty naprawde myslisz ze Niemcy przyjada do nas pracowac za nasze stawki? Nie jarzysz ironii? Jeszcze przez wiele lat nasze stawki nie beda dla nas atrakcyjne, poza jak pisalem juz zupelnie powaznie, co bardziej zdesperowanymi / zmotywowanymi wewnetrznie do pracy (choc ci ostatni podejrzewam ze juz znalezli swoje miejsce w zachodnich Niemczech) mieszkancami strefy przygranicznej? Podejrzewam ze wiecej bedzie Polakow osiedlajacych sie po niemieckiej stronie granicy jak grunty po polskiej stronie podrozeja niz Niemcow osiedlajacych sie w Polsce. Joined Dec 17, 2002 ·18,044 Posts @ Wrofanatyk: Widze ze nie zalapales... OBUDZ SIE! Czy Ty naprawde myslisz ze Niemcy przyjada do nas pracowac za nasze stawki? Nie jarzysz ironii? Jeszcze przez wiele lat nasze stawki nie beda dla nas atrakcyjne, poza jak pisalem juz zupelnie powaznie, co bardziej zdesperowanymi / zmotywowanymi wewnetrznie do pracy (choc ci ostatni podejrzewam ze juz znalezli swoje miejsce w zachodnich Niemczech) mieszkancami strefy przygranicznej? Podejrzewam ze wiecej bedzie Polakow osiedlajacych sie po niemieckiej stronie granicy jak grunty po polskiej stronie podrozeja niz Niemcow osiedlajacych sie w Polsce. ceny nieruchomosci we wschodnich niemczech juz przed wejsciem do UE były znacznie niższe niż w Polsce a teraz to nawet nie chcę myśleć jaka jest różnica Niemcy juz zaczynają przyjeżdzac do pracy do Wrocłąwia i to nie menadzerowie tylko robotnicy budowlani i pracuja jak najbardziej za stawki polskie bo Polacy już pracują za stawki irlandzkie Joined May 4, 2004 ·1,998 Posts Niemcy juz zaczynają przyjeżdzac do pracy do Wrocłąwia i to nie menadzerowie tylko robotnicy budowlani i pracuja jak najbardziej za stawki polskie bo Polacy już pracują za stawki irlandzkie Czyli mniej wiecej to co pisalem wczesniej - albo 'menedzerka' albo 'rekodzielo', posrednich stopni raczej nie bedzie. A co do tych wynagrodzen... upewnilbym sie, szczegolnie jezeli oni pracuja dla niemieckiej firmy i sa przez nich zatrudniani. Masz jakies szczegolowe i sprawdzone dane? Inna sprawa ze stawki dla budowlancow w Polsce rzeczywiscie poszly w gore i moga byc dla DDR-owcow do pewnego stopnia atrakcyjne, ale z tego co zrozumialem WroFanatyka to on oczekuje tu wielkiej emigracji Niemcow do Polski za praca. Najprostsi robole i szefostwo, nic wiecej raczej tu nie sciagniemy, a wielu Polakom oplaci sie kupic mieszkanie / wybudowac po Niemieckiej stronie niz mieszkac w jakims zjechanym mieszkaniu ktorego jedyna zaleta bedzie ze jest zlokalizowane blisko Boleslawca. Juz lepiej kupic dzialke po niemieckiej stronie i zgarnac 40% refundacji kosztow budowy / remontu ktore ponoc niemiecki socjal refunduje (bylo gdzies w tekscie o Polakach ze Szczecina osiedlajacych sie w Niemczech, nawet ostatnio Wprost chyba o tym tez pisal). Ponadto podejrzewam ze niedlugo mlodzi Polacy beda przez samorzad przygranicznych gmin w Niemczech witani z otwartymi rekoma, i oni sami beda szukac furtek jak by ich tam sciagnac. Dlaczego? DDR sie bardzo wyludnil, a z Polakami przyszedlby popyt na jakiekolwiek uslugi, podatki, mniej byloby pustych mieszkan do utrzymania, i przede wszystkim bylyby dzieci co bardzo poprawiloby bilans demograficzny tamtych okolic, ktory teraz jest katastrofalny i nic nie wskazuje na to zeby Niemcy sami sie z tego dolka dzwigneli. Joined Jan 27, 2004 ·3,664 Posts @ Wrofanatyk: Widze ze nie zalapales... OBUDZ SIE! Czy Ty naprawde myslisz ze Niemcy przyjada do nas pracowac za nasze stawki? Nie jarzysz ironii? Jeszcze przez wiele lat nasze stawki nie beda dla nas atrakcyjne, poza jak pisalem juz zupelnie powaznie, co bardziej zdesperowanymi / zmotywowanymi wewnetrznie do pracy (choc ci ostatni podejrzewam ze juz znalezli swoje miejsce w zachodnich Niemczech) mieszkancami strefy przygranicznej? Podejrzewam ze wiecej bedzie Polakow osiedlajacych sie po niemieckiej stronie granicy jak grunty po polskiej stronie podrozeja niz Niemcow osiedlajacych sie w Polsce. Średnie płace nie oznaczają, że tyle zarabia każdy Polak. Zarobki rzędu 3-4tysiące w budowlance nawet są na porządku dziennym. Dla specjalistów jeszcze więcej. Sprawdź sobie ile wynosi zasiłek dla bezrobotnego w Niemczech. ...a u nas na prawdę żyje się taniej. Joined Jan 27, 2004 ·3,664 Posts Czyli mniej wiecej to co pisalem wczesniej - albo 'menedzerka' albo 'rekodzielo', posrednich stopni raczej nie bedzie. A co do tych wynagrodzen... upewnilbym sie, szczegolnie jezeli oni pracuja dla niemieckiej firmy i sa przez nich zatrudniani. Masz jakies szczegolowe i sprawdzone dane? Inna sprawa ze stawki dla budowlancow w Polsce rzeczywiscie poszly w gore i moga byc dla DDR-owcow do pewnego stopnia atrakcyjne, ale z tego co zrozumialem WroFanatyka to on oczekuje tu wielkiej emigracji Niemcow do Polski za praca. Najprostsi robole i szefostwo, nic wiecej raczej tu nie sciagniemy, a wielu Polakom oplaci sie kupic mieszkanie / wybudowac po Niemieckiej stronie niz mieszkac w jakims zjechanym mieszkaniu ktorego jedyna zaleta bedzie ze jest zlokalizowane blisko Boleslawca. Juz lepiej kupic dzialke po niemieckiej stronie i zgarnac 40% refundacji kosztow budowy / remontu ktore ponoc niemiecki socjal refunduje (bylo gdzies w tekscie o Polakach ze Szczecina osiedlajacych sie w Niemczech, nawet ostatnio Wprost chyba o tym tez pisal). Ponadto podejrzewam ze niedlugo mlodzi Polacy beda przez samorzad przygranicznych gmin w Niemczech witani z otwartymi rekoma, i oni sami beda szukac furtek jak by ich tam sciagnac. Dlaczego? DDR sie bardzo wyludnil, a z Polakami przyszedlby popyt na jakiekolwiek uslugi, podatki, mniej byloby pustych mieszkan do utrzymania, i przede wszystkim bylyby dzieci co bardzo poprawiloby bilans demograficzny tamtych okolic, ktory teraz jest katastrofalny i nic nie wskazuje na to zeby Niemcy sami sie z tego dolka dzwigneli. Pisałem, że jestem ciekawy rozmiarów procesu. Masowa migracja była ironiczna, jeśli w ogóle coś takiego napisałem. Nie załapałeś ironii Powtarzam: to się dzieje. ...a ja pytam o liczby, nie teorie Joined Jan 27, 2004 ·3,664 Posts " Bezrobotni obywatele UE, także Niemcy, już przyjeżdżają do Polski z zamiarem poszukiwania pracy. Zasiłki dla bezrobotnych cudzoziemców, przyznane w krajach UE, wypłaca się w polskiej walucie. Są kilkakrotnie (nieraz nawet dziesięciokrotnie) wyższe niż zasiłki dla Polaków (wynoszące maksymalnie 504 zł). Cudzoziemcy mogą je pobierać w Polsce najwyżej przez 3 miesiące. Niemcy- ok. czterech tysięcy zł miesięcznie. " - znalezione w sieci; artykuł z przed prawie dwóch lat, więc dużo bardziej realniejszy dzisiaj! Teraz pytanie: dużo ich przyjeżdża?? Joined Dec 17, 2002 ·18,044 Posts Czyli mniej wiecej to co pisalem wczesniej - albo 'menedzerka' albo 'rekodzielo', posrednich stopni raczej nie bedzie. A co do tych wynagrodzen... upewnilbym sie, szczegolnie jezeli oni pracuja dla niemieckiej firmy i sa przez nich zatrudniani. Masz jakies szczegolowe i sprawdzone dane? Inna sprawa ze stawki dla budowlancow w Polsce rzeczywiscie poszly w gore i moga byc dla DDR-owcow do pewnego stopnia atrakcyjne, ale z tego co zrozumialem WroFanatyka to on oczekuje tu wielkiej emigracji Niemcow do Polski za praca. Najprostsi robole i szefostwo, nic wiecej raczej tu nie sciagniemy, a wielu Polakom oplaci sie kupic mieszkanie / wybudowac po Niemieckiej stronie niz mieszkac w jakims zjechanym mieszkaniu ktorego jedyna zaleta bedzie ze jest zlokalizowane blisko Boleslawca. Juz lepiej kupic dzialke po niemieckiej stronie i zgarnac 40% refundacji kosztow budowy / remontu ktore ponoc niemiecki socjal refunduje (bylo gdzies w tekscie o Polakach ze Szczecina osiedlajacych sie w Niemczech, nawet ostatnio Wprost chyba o tym tez pisal). Ponadto podejrzewam ze niedlugo mlodzi Polacy beda przez samorzad przygranicznych gmin w Niemczech witani z otwartymi rekoma, i oni sami beda szukac furtek jak by ich tam sciagnac. Dlaczego? DDR sie bardzo wyludnil, a z Polakami przyszedlby popyt na jakiekolwiek uslugi, podatki, mniej byloby pustych mieszkan do utrzymania, i przede wszystkim bylyby dzieci co bardzo poprawiloby bilans demograficzny tamtych okolic, ktory teraz jest katastrofalny i nic nie wskazuje na to zeby Niemcy sami sie z tego dolka dzwigneli. ja mówie o stwkach dla kolesi którzy np wykładają asfalt an drogach, zarobki około 7 tys zeta. Zresztą mi wisi czy Niemcy będa tu przyjeżdzali czy nie. Już sporo jest, załozyli włąsne firmy i zarobki maja nieograniczone, mieszkaja we Wrocławiu, nauczyli sie polskiego itp. Co do przenosi do DDR to Niemcy na szczescie blokuja mozliwość pracy Polaków w Niemczech i mieszkania chyba też. Tymczasem rząd w Berlinie dba o interesy Polski Zachodniej-nikt nie zainwestuje we wschodnich Niemczech w takich warunkach. Gdyby otworzyli rynek pracy Polacy by sie tam przeprowadzali a fabryka np LG mogłaby powstac tam a nie pod Wrocławiem. Jak już wspomniałem niemieccy socjaliści chronią nasze interesy a gdy juz mina okresy ochronne dysproporcje rozwoju gospodarczego między Polską zachodnią a wschodnimi Niemcami będą juz tak duże na nasza korzyść, że DDR nie będzie już w stanie wstać z kolan Joined May 4, 2004 ·1,998 Posts Sprawdź sobie ile wynosi zasiłek dla bezrobotnego w Niemczech. ...a u nas na prawdę żyje się taniej. Tyle ze zeby zarobic powiedzmy 3-4 tysiace to taki Niemiec musi ruszyc tylek, poszukac mieszkania, i przede wszystkim pracowac. Do tego, z duzym prawdopodobienstwem ma rowniez rodzine czyli musi oplacic mieszkanie zarowno w DDR i w Polsce. Do tego albo rozlaka z rodzina albo przeprowadzka razem... Gdzie dzieci posle do szkoly? Do polskej podstawowki gdzie dzieci nie zrozumieja ni w zab o co chodzi z ta "Ala co ma kota"? Znam to z praktyki, przeprowadzka "polowy" generuje wbrew pozorom calkiem spore koszty i duze niewygody. Do tego dochodzi jeszcze jedno... Jezeli bierzesz zasilek, nie narobisz sie tak jak na calodziennej dniowce na budowie, a jak wczesniej pisalem ci co chcieli pracowac juz siedza pareset kilometrow na zachod i zarabiaja zachodnie stawki. Ci robotnicy budowlani we Wroclawiu to raczej ciekawostka, a jezeli sa zatrudniani przez niemiecka firme, to wrecz nic ciekawego, bo bedzie to oznaczac ze zarabiaja niemieckie stawki. Natomiast jako zjawisko, to owszem moze byc ciekawa sprawa do zbadania dla jakiegos socjologa, czy przynajmniej na jakas prace magisterska lub doktorska. Joined May 4, 2004 ·1,998 Posts ja mówie o stwkach dla kolesi którzy np wykładają asfalt an drogach, zarobki około 7 tys zeta. Zresztą mi wisi czy Niemcy będa tu przyjeżdzali czy nie. Już sporo jest, załozyli włąsne firmy i zarobki maja nieograniczone, mieszkaja we Wrocławiu, nauczyli sie polskiego itp. I chwala im za to, ja ich zawsze bede mile tu widzal, bo pomagaja nam wspolnie budowac sile Wroclawia. Co do przenosi do DDR to Niemcy na szczescie blokuja mozliwość pracy Polaków w Niemczech i mieszkania chyba też. O ile z praca to prawda, to chyba z osiedleniem sie nie ma wiekszego problemu. Oczywiscie pewnie jest sterta papierow do wypelnienia, ale nasi sie tam osiedlaja i co wazniejsze gdyby im sie to nie oplacalo, to by tego nie robili. Tymczasem rząd w Berlinie dba o interesy Polski Zachodniej-nikt nie zainwestuje we wschodnich Niemczech w takich warunkach. Gdyby otworzyli rynek pracy Polacy by sie tam przeprowadzali a fabryka np LG mogłaby powstac tam a nie pod Wrocławiem. Zle mnie rozumiesz, nie mowie o sytuacji gdy Polacy sie tam przeprowadzaja i pracuja po niemieckiej stronie, ale o sytuacji gdy sie przeprowadzaja i dojezdzaja do pracy po polskiej stronie. Taka sytuacja jest powszechna np. na pograniczu Holendersko-Niemieckim gdzie w rejonie Kleve osiedla sie bardzo duzo Holendrow (bo ziemia, domy i ogolnie zycie jest tansze niz w Holandii) ktorzy codziennie dojezdzaja do pracy w Holandii. Polacy tez tak moga, mieszkac po niemieckiej stronie gdzie maja dostep do znacznie lepszej infrastruktury, a dojezdzac do pracy do np. Boleslawca, i w drodze powrotnej do ich niemieckiego domu robic jeszcze zakupy po polskiej stronie bo taniej wyjdzie. Jak już wspomniałem niemieccy socjaliści chronią nasze interesy a gdy juz mina okresy ochronne dysproporcje rozwoju gospodarczego między Polską zachodnią a wschodnimi Niemcami będą juz tak duże na nasza korzyść, że DDR nie będzie już w stanie wstać z kolan Nie mam na mysli gospodarczego wstawania z kolan w sensie fabryk, bardziej chodzi mi o demografie. Joined May 4, 2004 ·1,998 Posts " Bezrobotni obywatele UE, także Niemcy, już przyjeżdżają do Polski z zamiarem poszukiwania pracy. Zasiłki dla bezrobotnych cudzoziemców, przyznane w krajach UE, wypłaca się w polskiej walucie. Są kilkakrotnie (nieraz nawet dziesięciokrotnie) wyższe niż zasiłki dla Polaków (wynoszące maksymalnie 504 zł). Cudzoziemcy mogą je pobierać w Polsce najwyżej przez 3 miesiące. Niemcy- ok. czterech tysięcy zł miesięcznie. " - znalezione w sieci; artykuł z przed prawie dwóch lat, więc dużo bardziej realniejszy dzisiaj! Teraz pytanie: dużo ich przyjeżdża?? Najprawdopodobniej "polscy Niemcy" i jak sadze najwiecej w okresie wakacyjnym. Mozesz miec rewelacyjne wakacje na Mazurach lub nad polskim morzem za 4000PLN/m-c. Joined Dec 17, 2002 ·18,044 Posts Zle mnie rozumiesz, nie mowie o sytuacji gdy Polacy sie tam przeprowadzaja i pracuja po niemieckiej stronie, ale o sytuacji gdy sie przeprowadzaja i dojezdzaja do pracy po polskiej stronie. Taka sytuacja jest powszechna np. na pograniczu Holendersko-Niemieckim gdzie w rejonie Kleve osiedla sie bardzo duzo Holendrow (bo ziemia, domy i ogolnie zycie jest tansze niz w Holandii) ktorzy codziennie dojezdzaja do pracy w Holandii. Polacy tez tak moga, mieszkac po niemieckiej stronie gdzie maja dostep do znacznie lepszej infrastruktury, a dojezdzac do pracy do np. Boleslawca, i w drodze powrotnej do ich niemieckiego domu robic jeszcze zakupy po polskiej stronie bo taniej wyjdzie. myśle, że to jest nierealne w polskim przypadku, zbyt duże różnice sa między narodami i zbyt duzo rzeczy nas dzieli żeby stało się to masowym zjawiskiem. Nie mam na mysli gospodarczego wstawania z kolan w sensie fabryk, bardziej chodzi mi o demografie. nie ma robotników nie będzie inwestycji. N amniejsza skalę można to obserwować w Opolu. Patrząc na statystyki miasto ma się świetnie tylko jak sie przyjrzysz to sie okazuje ze połowa mieszkanców pracuje tysiąc kilometrów na zachód a w mieście nic sie nie dzieje i jest kompletny zastój goapodarczy. Joined May 4, 2004 ·1,998 Posts myśle, że to jest nierealne w polskim przypadku, zbyt duże różnice sa między narodami i zbyt duzo rzeczy nas dzieli żeby stało się to masowym zjawiskiem. Stereotypy. Niemcy z DDR nie sa tez swieci i w wielu kwestiach mysle ze nie jest im az tak daleko do Polakow. Wracajac zas do Holendrow, myslisz ze te dwa narody tak bardzo sie lubia? Jezeli tak to zdziwilbys sie... Nie masz pojecia jak wielkie bylo oburzenie gdy Niemiec sprzedal swoja firme transportowa Holendrom. "Holendrom?! Jak mogl ja sprzedac HOLENDROM!?!?". Niezaleznie od tego jakos wspolpracuja. To ze Warszawa z Berlinem kopia sie nawzajem pod stolem po kostkach, nie musi oznaczac ze Schmitd z Kowalskim nie moga dobrze wspolzyc jako sasiedzi, co zreszta w praktyce wlasnie tak czesto wyglada. Joined Dec 17, 2002 ·18,044 Posts Stereotypy. Niemcy z DDR nie sa tez swieci i w wielu kwestiach mysle ze nie jest im az tak daleko do Polakow. źle mnie zrozumiałeś ja włąsnie mówiłęm o Niemcach z DDR przeciez oni sa beznadziejni i jeszcze podobno maja straszne kompleksy hehe Bardziej chodzi mi o kwestie kulturowe, historyczne itp. Słyszałem, że to własnie we wschodnich Niemczech najbardziej nie lubi sie Polaków-zresztą to historyczna prawda bo w Breslau tez tak było J anie chciał bym mieszkac w państwie gdzie słyszałbym na ulicy, że np jestem złodziejem samochodów. Wracajac zas do Holendrow, myslisz ze te dwa narody tak bardzo sie lubia? Jezeli tak to zdziwilbys sie... Nie masz pojecia jak wielkie bylo oburzenie gdy Niemiec sprzedal swoja firme transportowa Holendrom. "Holendrom?! Jak mogl ja sprzedac HOLENDROM!?!?". Niezaleznie od tego jakos wspolpracuja. To ze Warszawa z Berlinem kopia sie nawzajem pod stolem po kostkach, nie musi oznaczac ze Schmitd z Kowalskim nie moga dobrze wspolzyc jako sasiedzi, co zreszta w praktyce wlasnie tak czesto wyglada. ale tu juz różnic jest znacznie mniej. Joined Jul 22, 2005 ·14,636 Posts Discussion Starter · #40 · Nov 13, 2006 ...tak odnośnie cen mieszkań w Polsce i Niemczech: BERLIN TAŃSZY NIŻ WARSZAWA Z danych REAS Konsulting wynika, że w Berlinie można kupić apartamenty o powierzchni około 100 mkw. nawet za około 2 tys. euro za mkw. (np. 97,9 mkw. za 217 tys. euro lub 103,7 za 207 287 euro). W Warszawie cena 4 tys. euro nie jest rzadkością. Dlaczego w Berlinie jest taniej niż w Warszawie? Rafał Ignaszewski Emmerson Nieruchomości: - Przewaga popytu nad podażą jest podstawowym czynnikiem windującym ceny. Jak się okazuje, przy odpowiednio wysokim nasileniu popytu ceny w Warszawie mogą osiągać poziom wyższy niż ceny w znacznie bogatszych krajach. Podobna sytuacja była w Warszawie na rynku biurowym w pierwszej połowie lat 90., kiedy to stawki czynszu najmu osiągały poziom światowy ze względu na brak wystarczających powierzchni w stosunku do potrzeb. Jeśli ceny mieszkań w Warszawie są wyższe niż w Berlinie, jest to zapewne efekt takiej sytuacji. Trzeba też wspomnieć o wysokiej podaży mieszkań w Berlinie, która wynika z wielkiej modernizacji i rewitalizacji zasobów mieszkaniowych. Jan Sobotkowski Nieruchomości Brandt SA: - Może w Berlinie jest po prostu normalniej? Tam nie wystąpiły, tak jak u nas, takie czynniki, jak sugestia trudniejszego dostępu do mieszkań z powodu zmiany warunków uzyskania kredytu w walucie obcej i zapowiedzi zmian w sferze podatkowej od 2007 r. Znaczną rolę odgrywa również kwestia niedoboru mieszkań i coraz większa dostępność kredytów. Według niektórych ocen zadłużyliśmy się dopiero na 1/13 naszych możliwości. Tomasz Rożek Akces Nieruchomości: - W Niemczech podaż jest zrównoważona z popytem, a rynek mieszkaniowy może być w znacznej mierze na bieżąco zaspokajany. W Warszawie jest na odwrót: popyt przewyższa podaż kilka albo nawet kilkanaście razy. Jak na stolicę w Warszawie powstaje bardzo mało mieszkań, a ludzie napływający do pracy muszą gdzieś mieszkać. Marcin Jańczuk Polanowscy Nieruchomości: - Pytanie brzmi: gdzie jest granica akceptowalności cen mieszkań i czy wkrótce mieszkańcy Warszawy nie dojdą do wniosku, że bardziej opłacalna jest przeprowadzka do Berlina? "RZECZPOSPOLITA"
zalozyli chyba STOMIA sie to nazywa zeby ja karmic prosto do brzucha i jej to tak z brzucha wystaje, i ciekawi mnie troche a nawet bardziej to po co oni ją tak rozcinali dzis jak jej siostra
Założyciel protestanckiego Kościoła Słowo Życia (Livets Ord) w Szwecji, światowej sławy pastor i kaznodzieja Ulf Ekman, po wieloletnich poszukiwaniach 21 maja 2014 r. został katolikiem. Jego droga do katolickiego Kościoła była wielkim duchowym i intelektualnym odkrywaniem oraz poznawaniem całej prawdy, którą objawił Chrystus. W tej fascynującej wędrówce towarzyszyła mu żona Birgitta. Odrzucił lewicowo-hippisowską ideologię Ulf Ekman dorastał w zeświecczonej robotniczej dzielnicy Göteborga i o Kościele katolickim czasami słyszał na lekcjach religii oraz w środkach masowego przekazu. Były to jednak zawsze krytyczne i negatywne opinie. Szczególnie negowano i wyśmiewano katolickie nauczanie o nierozerwalności małżeństwa, o antykoncepcji i seksualności. Od młodości Ulf nasiąkał więc antykatolicką propagandą. W maju 1970 r. odwiedził swojego świeżo nawróconego na katolicyzm przyjaciela, który zaproponował mu wspólną modlitwę. Podczas tej modlitwy Ulf źle się poczuł i wybiegł na zewnątrz. Kiedy dotarł do swego domu, zaraz ukląkł i całe swoje życie zawierzył Jezusowi, prosząc Go o przebaczenie wszystkich grzechów. To wydarzenie całkowicie zmieniło jego życie. Ulf odrzucił lewicowo-hippisowską ideologię, którą do tej pory wyznawał, i zaczął codziennie się modlić. Dzięki modlitwie poczuł się wolnym, bezpiecznym i radosnym dzieckiem Bożym. Związał się z grupą chrześcijan z różnych wspólnot kościelnych o nazwie The Navigators (Nawigatorzy). Tam zaczął studiować Biblię. Dotąd czytał dużo książek protestanckich autorów, którzy nazywali Kościół katolicki Wielką Nierządnicą, a papieża Antychrystem. Ten skrajnie negatywny i wrogi stosunek do Kościoła katolickiego udzielał się Ulfowi. Dopiero lektura książki Wprowadzenie w chrześcijaństwo kard. Josepha Ratzingera rozpoczęła powolny proces uwalniania się mężczyzny od wrogości, przesądów i uprzedzeń wobec katolików. Na Wielkanoc 1976 r. Ulf wybrał się do Rzymu, gdzie po raz pierwszy zobaczył papieża Pawła VI, krytykowanego i znienawidzonego przez europejską lewicę za to, że w encyklice Humanae vitae przypomniał objawioną prawdę o znaczeniu ludzkiej seksualności, uznając stosowanie antykoncepcji za grzech. Kilka miesięcy później, podczas rekolekcji, Ulf poznał inteligentną, pobożną i piękną studentkę Birgittę. Zakochał się w niej do szaleństwa i w grudniu 1976 r. został jej mężem. Wtedy też coraz bardziej zaczął się fascynować charyzmatycznym, zielonoświątkowym chrześcijaństwem oraz działaniem Ducha Świętego w codziennym życiu ludzi. W styczniu 1979 r. Ulf Ekman został wyświęcony na luterańskiego pastora. Niedługo potem wyjechał z całą rodziną na studia do szkoły biblijnej Rhema w Stanach Zjednoczonych. Był to dla niego cenny czas duchowego wzrostu, który jednak zaowocował także pogłębieniem nieufności do katolickiego Kościoła. Kościół Słowo Życia Ulf wrócił do Szwecji w 1982 r. z mocnym postanowieniem założenia szkoły biblijnej. W tym celu w maju 1983 r. powołał do istnienia Kościół Słowo Życia w Uppsali. Powstała tym samym żywa i szybko rozwijająca się wspólnota ludzi modlących się i studiujących Biblię. Początki szkoły biblijnej były bardzo skromne, ale jej dynamiczny rozwój sprawił, że po kilku latach uczęszczało do niej już trzy tysiące osób. To było zdumiewające. Do Uppsali przyjeżdżali ludzie z wielu krajów, aby zobaczyć szkołę biblijną i uczestniczyć w konferencjach wraz z tysiącami uczestników. Wielu niewierzących oraz muzułmanów wyznawało tam wiarę w Chrystusa i przyjmowało chrzest. Z upływem lat ze wspólnoty wyjechało na misje ponad sześć tysięcy ewangelizatorów. Po 1989 r. wielu z nich wyjeżdżało na ewangelizację do krajów byłego ZSRR. Ich misyjna działalność przyczyniła się do powstania na tych terenach wielu szkół biblijnych oraz setek wspólnot chrześcijańskich. Niektóre z nich liczyły po kilka tysięcy członków. W latach 90. XX wieku Ulf był już znanym i cenionym na całym świecie protestanckim prelegentem i kaznodzieją. Kultura protestancka odcisnęła swoje antykatolickie piętno na Ulfie i Birgitcie. Kiedy Jan Paweł II miał przybyć do Szwecji w czerwcu 1989 r., Ulf zdecydowanie sprzeciwiał się tej pielgrzymce. Pisał artykuły, współorganizował spotkanie modlitewne, aby nie dopuścić do wizyty papieża i katolicyzacji Szwecji. Tak jak wszyscy protestanci, również Ulf z żoną odrzucali „herezje” Watykanu: nauczanie Kościoła katolickiego o Maryi, papieżu, Kościele, Eucharystii i czyśćcu. Upłynęło kilka lat, zanim Ekmanowie zrozumieli, że aby mieć prawdziwy obraz katolickiego nauczania, trzeba przeczytać książki katolickich teologów. Przewartościowanie Po wielu latach posługi pastora Ulf uświadomił sobie, że protestancka wizja Kościoła absolutnie się nie sprawdza. Sam był świadkiem tego, jak wielu pastorów tworzyło nowe Kościoły, popadało w herezję, chociaż wszyscy twierdzili, że jedynym autorytetem dla nich jest Pismo św. Ulf uzmysłowił sobie także, jak wielkim złem i skandalem jest brak jedności chrześcijan. Przecież sam Jezus jej pragnie i o nią się modlił słowami: „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie” (J 17,20). W lutym 1998 r. Ulf został zaproszony, by wygłosił konferencję na Hawajach. Pewnego poranka wybrał się na spacer wzdłuż słynnej plaży Waikiki. Idąc, zobaczył niewielki katolicki kościół. Wszedł do środka i usiadł w ostatniej ławce. W świątyni było dużo modlących się ludzi. Na ołtarzu stała duża monstrancja. Ulf nie wiedział jeszcze wtedy, co to jest Najświętszy Sakrament. Usiadł w ławce i modlił się w ciszy. Nagle bardzo mocno doświadczył obecności Boga. Ten stan towarzyszył mu jeszcze przez kilka godzin. Było to niesamowite odczucie wszechogarniającej Bożej miłości. Ulf zrozumiał, że to sam Bóg zapewnił go o swojej rzeczywistej obecności w Kościele katolickim. W październiku 1999 r. Ulf i Birgitta pojechali na tydzień do Rzymu. W środę udali się na audiencję generalną z papieżem Janem Pawłem II, podczas której doświadczyli promieniowania jego świętości. W księgarni katolickiej przy placu św. Piotra Ekmanowie kupili cały stos teologicznych książek. W wolnych chwilach w hotelu pogrążali się w lekturze. Dzięki temu otwierał się przed nimi nowy świat. Ulf zachowywał jednak ostrożność; nadal nie był pewien, czy można całkowicie ufać katolickim pisarzom. Czytał jednak dalej, szukając odpowiedzi na nurtujące go pytania. Uświadomił sobie wtedy, jak znikomą ma wiedzę o Kościele katolickim, i dlatego postanowił niestrudzenie szukać prawdy. Pobyt w Ziemi Świętej Na początku 2002 r. Ekmanowie udali się do Jerozolimy, aby otworzyć tam centrum ewangelizacyjne Słowa Życia. W świętym mieście mieszkali przez rok, a kolejne dwa lata spędzili w wiosce Ein Kerem, w której urodził się Jan Chrzciciel. Podczas tego trzyletniego pobytu w Ziemi Świętej Ulf zafascynował się teologią wcielenia oraz działaniem Jezusa w sakramentach. W Jerozolimie Ulf i Birgitta poznali grupę młodych Włochów ze wspólnoty ewangelizacyjnej Jan Chrzciciel. Był to dla nich pierwszy bliski kontakt z młodymi katolikami. Świadectwo ich wiary oraz wzajemnej miłości zrobiło wielkie wrażenie na Ekmanach i skruszyło mury ich uprzedzeń do Kościoła katolickiego. Odtąd Ulf zaczął zbliżać się do Kościoła katolickiego z pokorą i wdzięcznością. Odkrywał istnienie ścisłej jedności pomiędzy Jezusem i Jego Mistycznym Ciałem – Kościołem. Kiedy pewnego dnia Ulf spacerował w Ein Kerem Doliną Jemeńczyków, zobaczył wiekową oliwkę, której pień był pusty. Pomyślał, że drzewo jest martwe. Wtedy w swoim sercu usłyszał wyraźne polecenie, aby jeszcze raz spojrzeć na to stare drzewo. Ulf popatrzył uważnie i ze zdziwieniem stwierdził, że to drzewo żyje i że jest ono całe pokryte świeżymi, zielonymi liśćmi. Wtedy usłyszał wewnętrzny głos: „Nigdy nie mów, że coś jest martwe”. Ulf zrozumiał, że Pan Jezus surowo go upomina, by przestał mówić, iż Kościół katolicki jest martwy. Widok starej oliwki w Ein Kerem sprawił, że Ulf zaczął sobie zadawać pytania: Czy istnieje jedno prawdziwe drzewo Kościoła, którego korzenie sięgają czasów Jezusa? Czy ciągłość tradycji jest ważniejsza od spontanicznych natchnień Ducha Świętego? Czym są kolejne rozłamy w łonie protestantyzmu? Czy zbyt silny akcent na cuda i uzdrowienia nie przysłonił innych ważnych spraw? Czy każdy pastor może twierdzić, że to „Bóg do niego przemówił”, i uzurpować sobie prawo do bycia ostateczną instancją w interpretacji Biblii? Dopiero po wielu latach studiów i poszukiwań nauczanie Kościoła katolickiego o Urzędzie Nauczycielskim Kościoła stało się dla Ulfa przeciwwagą dla dowolnego interpretowania Biblii. Im dłużej Ulf się zastanawiał nad prawdami wiary, tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że w nauczaniu Kościoła katolickiego nie tylko znalazł odpowiedź na swoje pytania, ale to właśnie sam katolicki Kościół jest odpowiedzią. Przeczytaj artykuł: Szukali i znaleźli cz. 2 O wiele więcej znajdziesz w naszym sklepie!
Tłumaczenia w kontekście hasła "Skąd oni się tu" z polskiego na angielski od Reverso Context: Skąd oni się tu wzięli tak szybko?
Kolejki NFZ do endokrynologa Dziecięcego w województwie małopolskim potrafią być długie. Chcesz dowiedzieć się, jaki jest najbliższy termin wizyty u lekarza? Czasem warto spojrzeć na terminy wizyt w szpitalach i pozostałych placówkach medycznych, gdzie często kolejki do lekarza są znacznie krótsze. Sprawdź zestawienie poszczególnych miejsc, gdzie na na NFZ przyjmuje endokrynolog Dziecięcy. W ten sposób będziesz wiedzieć, gdzie kolejki do endokrynologa Dziecięcego w województwie małopolskim będą NFZ do endokrynologa Dziecięcego w województwie małopolskim mogą być znacznie dłuższe, niż nam się wydaje. Do którego endokrynologa Dziecięcego termin oczekiwania na wizytę na NFZ jest najkrótszy? Kiedy nie trzeba zwracać uwagi na długie terminy przyjęć i skorzystać z pomocy na NFZ bez kolejki? Gdzie znajdują się informacje na temat czasu oczekiwania na wizytę na NFZ do endokrynologa Dziecięcego w województwie małopolskim? W naszym artykule znajdziesz przydatne informacje, które dotyczą kolejek NFZ i terminów wizyt do endokrynologa Dziecięcego w województwie Nasze dane pobieramy z Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), które dostarczane są przez przychodnie. Może zdarzyć się tak, że informacje przekazywane przez placówki są nieaktualne. Jeśli widzisz, że dane mogą być nieaktualne, zwróć się z tym do danej DZIECIĘCY w woj. małopolskim: kolejki NFZ i terminy leczeniaNa wizytę trzeba poczekać 94 Szpital Dziecięcy W Krakowie (Oddział Endokrynologii Dzieci I Młodzieży)Adres: Wielicka 265, Kraków-podgórze Najbliższy termin możliwej wizyty: (NFZ posiada najnowsze dane z dnia Liczba osób w kolejce: 90 Telefon: +48 12 658 20 11Endokrynolog – badaniaEndokrynologia to dział medycyny, który zajmuje się chorobami gruczołów wydzielania wewnętrznego. Zaburzenia te polegają na wydzielaniu hormonów przez gruczoły (np. tarczyca, nadnercza, przysadka mózgowa) w zbyt dużych lub małych ilościach. Jakie badania może nam zlecić endokrynolog? Badanie TSH - określa stężenie tyreotropiny Badania ft3 i ft4 - określa stężenia hormonów tarczycy Anty-TPO – badanie przeciwciał przeciwtarczycowych Morfologia krwi USG tarczycy Badanie poziomu witaminy D3 Uzupełnij domową apteczkęMateriały promocyjne partnera
.